To był dla mnie bardzo dziwny rok, ale jeśli następne lata będą takie jak ten, to muszę powiedzieć, że naprawdę jest to praca marzeń.

O trudach i radościach prowadzenia biznesu i naprawiania rowerów w Polsce rozmawiamy z Pawłem Bogaczewiczem w pierwszą rocznicę założenia serwisu rowerowego Peleton w miejscowości Kamionka koło Lublina.

Zacznijmy od początku. Po wielu latach pracy w Wielkiej Brytanii wróciłeś do Polski. Przybyłeś od razu na Główny Kurs Zawodowy “Mechanik Rowerowy”, aby po nim zbudować, wyposażyć i otworzyć swój serwis. Co w tamtym czasie przygotowań do sezonu było dla Ciebie największym wyzwaniem?

Po 11 latach spędzonych w Wielkiej Brytanii tak naprawdę nie wiedziałem czego mam się spodziewać po polskim rynku, tym bardziej że Kamionka skąd pochodzę to małe miasteczko we wschodniej Polsce. W UK pracowałem w przemyśle motoryzacyjnym w wolnych chwilach naprawiałem hobbystycznie rowery moich znajomych, wszystko w miarę możliwości. Sukcesywnie zaopatrywałem się w nowe narzędzia tak więc podjęcie decyzji o tym, że chcę prowadzić serwis w Polsce przyszła w miarę naturalnie. Poszukałem informacji w internecie, znalazłem wasz kurs i pomyślałem, że to jest to! Mimo tego, że już wcześniej wiedziałem sporo o rowerach, to po kursie uświadomiłem sobie, że jest to zawód, w którym uczysz się praktycznie cały czas. Na serwis przeznaczyłem swój garaż, żeby generować jak najmniejsze koszty utrzymania. Dokupiłem drugie tyle narzędzi, w dużej mierze inspirując się tym co wyniosłem z waszego szkolenia. Największe wyzwanie to bez wątpienia formalności związane z rejestracją, z tym na jakich zasadach prowadzi się biznes w Polsce. Gdy już przez to przebrnąłem, pozostało najważniejsze – jak sprawić by ludzie o mnie usłyszeli i zaufali mi? Postawiłem na standardowe rozwiązania: plakaty na tablicach ogłoszeniowych oraz posty w social mediach.

Potem w serwisie nastał sezon, przyszli pierwsi i kolejni klienci. Jak radziłeś sobie jako mechanik i przedsiębiorca?

Nie ukrywam, że pierwsi klienci to był stres na maksa (śmiech). Proste serwisy kół, centrowanie, serwis piast, komuś zamontowałem oświetlenie i takie tam banały, ale w głowie była ta niepewność czy będą zadowoleni?

Z dnia na dzień niepokój zaczął mijać, pojawiły się pierwsze pozytywne oceny na google i to dało mi więcej pewności siebie.

Musiałem też wypracować swój model działania i odpowiedzieć na wiele pytań: Jak i kiedy zamawiać części? Od razu kupić 10 kaset siedmiorzędowych, 100 dętek i mieć spokój wydając jednocześnie dużą kwotę? A może lepiej kupić 2 kasety i tylko kilka dętek, ale bez ryzyka, że będzie mi to później leżało na półce i pozostałe pieniądze wydać na narzędzia, których nigdy dość? Na początek zamawiałem za mniejsze kwoty sukcesywnie dokupując coraz to nowe narzędzia oraz więcej części.

Jakie niespodzianki kryły się w rowerach, które trafiły do serwisu?

Mieszkając w UK przyzwyczaiłem się do tego, że wszędzie są rowery szosowe w dobrym stanie. Wracając do Polski miałem nadzieję, że te właśnie rowery będą gościć w moim serwisie najczęściej. Myliłem się (śmiech). Najczęściej trafiają do mnie rowery niższej klasy, miejskie, rowery trekkingowe oraz wszechobecne MTB. Bardzo często są w opłakanym stanie technicznym. Wynika to z nieświadomości ludzi, że rowery tak jak samochody należy regularnie serwisować. Najwieksza niespodzianka to rower Gazelle Chamonix, który jeździł bez…łożysk sterowych, z mega trzaskami i jeszcze większymi luzami.

Co było dla Ciebie motywacją?

Największą motywacją jest dla mnie zwiększenie świadomości wśród moich klientów. Chciałbym, żeby w Polsce było kiedyś tak jak w UK, w Belgii czy Holandii, gdzie ludzie cieszą się kolarstwem i jest to pewnego rodzaju elita. Jeśli tak się stanie to jestem spokojny o moją przyszłość w tym zawodzie.

Co było najtrudniejsze w całej działalności?

Zdecydowanie biurokracja oraz koszty związane z prowadzeniem działalności w Polsce.

Jakie są Twoje wrażenia, refleksje po tym roku życia i pracy w Polsce? Czy jesteś zadowolony z podjętej decyzji o założeniu serwisu?

Powiem tak: Jest to dla mnie bardzo dziwny rok. Wróciłem do domu po latach emigracji, ale w Polsce czuję się trochę jak imigrant. Uczę się życia tu i teraz. Mimo trudności związanych z sytuacją na świecie, takich jak inflacja czy wojna jestem zadowolony, że jest zapotrzebowanie na to co robię. Cieszę się że pasja do kolarstwa przerodziła się w sposób na życie, że nie muszę wstawać o godzinie 4 rano., żeby wyjść do pracy, że da się z tej pracy żyć. W przeciągu ostatnich 12 miesięcy poznałem wielu ludzi związanych z kolarstwem. Zdecydowanie największą niespodzianką dla mnie było poznanie Filipa Maciejuka, który na co dzień jest kolarzem zawodowym w grupie kolarskiej Bahrain Victorious. Muszę się pochwalić, że miałem też okazję dokonać kilku drobnych napraw w jego Meridzie. Jego brat Kacper, zawodnik Mostostalu Puławy to stały bywalec w moim serwisie. Często wpada do mnie na kawę, aby zamienić kilka słów. Poznałem też osobiście Rafała znanego pod pseudonimem Vege Reggae, (swoją drogą polecam jego kanał na Youtube) oraz Marcina Makowskiego, który jest trenerem kadry Polski kolarzy niesłyszących. Jeśli następne lata będą takie jak te 12 miesięcy, to muszę powiedzieć że naprawdę jest to praca marzeń.

Jakie plany i zmiany na przyszły sezon rowerowy?

Więcej jeździć i mniej jeść! (śmiech) Tak na serio to planuję zrobić sobie jeszcze jakieś szkolenia tej jesieni, by jeszcze bardziej pogłębić wiedzę. Chcę też doposażyć warsztat w kolejne narzędzia, dzięki czemu będę mógł świadczyć usługi inne oraz na wyższym poziomie niż moja konkurencja.

Dodajmy jeszcze, że zanim postanowiłeś zostać mechanikiem, byłeś związany z rowerami: sam uprawiałeś kolarstwo oraz produkowałeś skarpety pod marką New Champ Socks. Projektowałes je m.in dla bytyjskich klubów kolarskich, a szyte były w Polsce.

Tak, zgadza się, skarpety to był taki biznes na próbę i w UK wypaliło to wyśmienicie. W Polsce rynek jest całkowicie inny, ale walczę i tutaj. Ostatnio wykonaliśmy projekt dla naszych olimpijczyków, którzy startowali na olimpiadzie niesłyszących w Caxias w Brazylii. Nasi zawodnicy Paweł Arciszewski i Małgorzata Krawczyk spisali się doskonale i przywieźli z igrzysk “worek” złotych oraz srebrnych medali.

 

Co Twoim zdaniem zdecydowało o sukcesie, który niewątpliwie udało Ci się w tej dziedzinie osiągnąć? Jak teraz rozwija się ten obszar Twojej działalności?

Jak mówi przysłowie, głupi zawsze ma szczęście (śmiech). Szczerze mówiąc nie mam pojęcia. Myślę że mimo wszystko Covid miał duży wpływ na świadomość ludzi oraz na to, że bardzo wiele osób zaczęło jeździć rowerem, uprawiać sport. Rynek rowerowy stale rośnie, może nie tak szybko jak ceny paliw na stacjach ale to też ma swoje plusy bo z tego powodu zdecydowanie dużo więcej osób decyduje się na dojazdy do pracy na rowerze.

Dziękuję za rozmowę. Odbyła się ona we wrześniu 2022r.

Katarzyna Przybysz Michałowska

Peleton – Mobilny Serwis Rowerowy Lublin

Lokalizacja serwisu:

ul. Warszawska 29
21-132 Kamionka
woj. lubelskie
tel: +48690917490
peleton@serwisrowerowylublin.pl

www.serwisrowerowylublin.pl

Przed wizytą sprawdź aktualne godziny otwarcia.