Właściwie w serwisie rowerowym robię podobną rzecz jak w straży pożarnej, czyli pomagam innym.

O pasji serwisowania amortyzatorów i radzeniu sobie w przypadku braku części do zawieszeń, ale nie tylko…

Rozmawiamy z Łukaszem Mastalskim, z zawodu strażakiem Państwowej Straży Pożarnej. Jego pasją jest kolarstwo górskie. Wraz z dziećmi nie tylko jeździ na hopkach, ale również działa na rzecz rozwoju infrastruktury rowerowej w regionie. W październiku 2022 r. mijają dwa lata odkąd ukończył Główny Kurs Zawodowy “Mechanik Rowerowy” i założył hobbystyczny serwis rowerowy Bike Majster w Wieliczce.

Jak to się stało, że będąc strażakiem postanowiłeś otworzyć serwis rowerowy? Jakie były Twoje motywacje?

Rowerami interesuję się odkąd pamiętam. Mój pierwszy rower, zielony Reksio sprawiał mi dużo frajdy, nie tylko podczas niezliczonych kilometrów jakie na nim pokonywałem, ale także w garażu. A może przede wszystkim, kiedy mogłem go naprawiać.

Z każdym kolejnym rowerem było podobnie. Lubiłem jeździć, ale jeszcze większą przyjemność znajdowałem w serwisowaniu, a z czasem ulepszaniu sprzętu.

Przez lata starałem się być na bieżąco z wszystkimi nowinkami technologicznymi. Równocześnie nabywałem narzędzia i rozwijałem swoje umiejętności serwisowe na naprawdę sporej liczbie domowych rowerów.

Odkąd moje zainteresowanie rowerami zostało zauważone przez znajomych, zaczęło przybywać rowerów do naprawy. Pojawiły się braki w narzędziach, a także wiedzy niezbędnej do serwisowania bardziej skomplikowanej amortyzacji.

W 2019 roku postanowiłem odbyć kurs w firmie Spider Suspension z Rudy Śląskiej specjalizującej się w serwisowaniu amortyzatorów. Podczas czterodniowego szkolenia sporo poszerzyłem swoją wiedzę i umiejętności w serwisowaniu amortyzatorów.

Z kolei w 2020 roku ukończyłem XI edycję Głównego Kursu Zawodowego “Mechanik Rowerowy” organizowaną przez firmę Lovebike, gdzie wśród bardzo sympatycznych ludzi znacznie poszerzyłem swoją wiedzę i umiejętności. Upewniłem się także, że jest to zajęcie któremu chcę się poświęcić.

 

Zauważyłem też, że praca wymagająca skupienia, przy coraz nowszych i bardziej zaawansowanych konstrukcjach, pozwala mi się w znacznym stopniu relaksować. Stanowi ona odskocznię od życia codziennego. A dobrze wykonana daje też ogrom satysfakcji.

Jakie niespodzianki kryły się w rowerach, które trafiły do Twojego serwisu?

Największe niespodzianki kryły się w używanych rowerach szosowych, świeżo zakupionych. Klient przychodził do mnie z rowerem, który wizualnie wyglądał jak nowy i prosił o mały serwisik. Jednak w środku rower skrywał ślady olbrzymiego przebiegu: zatarte łożyska, skorodowaną sztycę w ramie i kierownicę pod owijką, napęd zużyty do granic możliwości z zębami na korbie w kształcie igieł. Zdarzały się również pęknięcia ramy w mało widocznymi miejscach oraz pęknięte rury sterowe ukryte w główce ramy.

Po przedstawieniu  klientowi diagnozy stanu roweru oraz kosztorysu mina klienta bywała bezcenna. Po ułudzie okazyjnego zakupu zadbanego egzemplarza wysokiego modelu roweru, brutalnie zderzał się z rzeczywistością. Ja głupi czułem się jakby to była moja wina.

Co było najtrudniejsze w całej działalności?

Szczerze mówiąc, to dla mnie najtrudniejsze było nauczyć się brać od ludzi pieniądze za moją pracę. Ciągle miałem poczucie, że powinienem wszystkim serwisować ich wymarzone rowery za darmo. Początkowo mój cennik był bardzo niski. W dodatku dawałem duże rabaty. Dopiero po czasie zacząłem się przekonywać (również za namową syna i dziękuję mu za to), że bez odpowiedniego wynagrodzenia za moją pracę nie będę mógł się dalej rozwijać i poszerzać działalności mojego serwisu.

Teraz mój cennik nie jest już tak niski jak na początku działalności. Biorąc pod uwagę wysoką jakość wykonywanej pracy oraz bardzo krótkie terminy realizacji (większość szybkich napraw wykonuję niemal od ręki), nie mam się czego wstydzić. Mój cennik nadal jest bardzo atrakcyjny i niejeden serwis zostawiam pod tym względem daleko w tyle.

Drugą trudnością, z którą zetknąłem się wchodząc w świat rowerowej amortyzacji, okazała się cała otoczka tajemnicy wokół serwisu amortyzatorów. Tylko niektóre firmy udostępniają instrukcje serwisowe, które przy bliższym poznaniu okazują się niekompletne. Trzeba więc bazować na doświadczeniu swoim oraz innych zaprzyjaźnionych serwisów amortyzacji, które wspomogą wiedzą i radą w razie kłopotów. Mam stały kontakt z trzema serwisami od amortyzacji. Wymieniamy się doświadczeniami. Czasem ja, a właściwie mój zaprzyjaźniony tokarz robię dla nich jakieś narzędzie, innym razem oni dla mnie. Wspieramy się też częściami zamiennymi lub zestawami serwisowymi. 

Trzecim problemem było wyposażenie warsztatu w specjalistyczne narzędzia do amortyzatorów, które są bardzo kosztowne. Wiele z nich wykonywał więc dla mnie wspomniany tokarz – magik. Z czasem zaopatrywałem się w oryginalne narzędzia, w chwili obecnej mam ich już całkiem sporo. Posiadam nawet pompę próżniową firmy Andreani oraz zestaw do napełniania amortyzacji azotem.

Jakie sukcesy odniosłeś na polu walki ze zużytymi amortyzatorami?

Gdy się ma wszystkie dedykowane narzędzia oraz wiedzę i umiejętności, serwis nawet najbardziej zaawansowanego, ale zadbanego amortyzatora nie stanowi problemu. Kłopoty najczęściej pojawiają się w przypadku zaniedbanego sprzętu z mocno przeciągniętym interwałem między przeglądami. W takich amortyzatorach często dochodzi do uszkodzeń, których nie naprawia się w ramach zwykłych procedur serwisowych. Nierzadko brak dostępnych części zamiennych na rynku powoduje, że taka naprawa staje się w ogóle niemożliwa. Dlatego uważam że w tym obszarze odniosłem pewien sukces. We współpracy z Kamilem, bardzo utalentowanym tokarzem, jestem w stanie dostarczyć swoim klientom wysokiej jakości, niedostępne na rynku części zamienne do amortyzatorów, w szczególności szafty, iglice, pokrętła.

Dzięki temu amortyzator niemożliwy do naprawy w innym serwisie zostaje u mnie całkowicie zregenerowany. W tym wszystkim zawsze kluczowa pozostaje kwestia ceny i jej akceptacji przez klienta. Dotyczy to zwłaszcza ratowania starszego sprzętu.

Jakie plany i zmiany na przyszły sezon rowerowy?

W planach na pewno mam dalszy rozwój mojego serwisu Bike Majster, w szczególności poszerzanie kompetencji. Myślę o szkoleniu z amortyzatorów Fox w firmie Gregorio oraz Ohilns w firmie FFSport. 

Mimo, że warsztat mam już wyposażony na wysokim poziomie, wciąż dostrzegam nowe potrzeby. Dlatego na pewno będę inwestował w kolejne profesjonalne narzędzia, zwłaszcza do amortyzacji.

Czy z perspektywy czasu, w którym naprawiasz rowery, uważasz, że warto było otwierać serwis? Co motywuje Cię teraz?  

Tak, nadal uważam że było warto. Warsztat prowadzę w budynku, w którym mieszkam, więc mam niskie koszty utrzymania. Ponieważ praca w serwisie jest zdecydowanie pracą dodatkową oprócz obowiązków w straży pożarnej, na razie prowadzę działalność nierejestrowaną. Oszczędności pozwalają mi inwestować w wysokiej jakości narzędzia, bez których osiągnięcie najwyższego poziomu usług jest bardzo trudne lub wręcz niemożliwe.

Właściwie w serwisie rowerowym robię podobną rzecz jak w straży pożarnej, czyli pomagam innym. Różnica polega na tym, że w serwisie mam bezpośredni kontakt z ludźmi i dostaję niemal natychmiastową informację zwrotną od osób, które korzystają z moich usług. Wiele z nich jest pozytywnie zaskoczonych jakością mojej pracy i wdzięcznych za szybkie ogarnięcie tematu. To mnie motywuje do dalszego działania. 

Motywację odnajduję również w tym, iż sam jeżdżę i interesuję się wszystkim co jest związane z rowerami (no może poza stuntem). Jeżdżą też moje dzieci. Większość wolnego czasu spędzamy odkrywając nowe bikeparki, pumptracki czy dirtowe spoty. 

Aktualnie wraz z rodziną staram się, żeby w naszej miejscowości powstał w końcu pierwszy pumptrack. Złożyliśmy uwagi do strategii rozwoju gminy, złożyliśmy też do budżetu obywatelskiego wniosek, który został przyjęty. Robimy wszystko co w naszej mocy, żeby już w przyszłym roku rowerzyści z okolicy mogli korzystać z pumptracka w naszej miejscowości.

 

 

Życzę dalszych sukcesów, podejmowania nowych wyzwań oraz jak najszybszego otwarcia pumptracka, który będzie służył społeczności lokalnej.

Dziękuję za rozmowę. Odbyła się ona w październiku 2022r.

Katarzyna Przybysz Michałowska

Serwis rowerowy Bike Majster

Lokalizacja serwisu:

Śledziejowice 479
32-020 Wieliczka
woj. małopolskie

tel: +48604326884
bikemajster@interia.pl

Przed wizytą sprawdź aktualne godziny otwarcia.